Do czego nie można użyć etykiet?

Pytanie wydaje się zasadne, gdyż można je wykorzystać prawie do wszystkiego. Może dość trudno wyobrazić sobie szal czy apaszkę z własnoręcznie wydrukowaną etykietą z nazwiskiem słynnego, drogiego designera, choć i na takie ekstrawagancje mogą znaleźć się amatorzy, ale generalnie naszej kreatywności nie powinny imać się ograniczenia.

Poczynając od zastosowań tak oczywistych, jak segregatory w pracy czy domu bądź identyfikatory dla pracowników, gości lub na przykład wystawców, szkolne (i nie tylko) zeszyty, listy czy paczki pocztowe, możemy zastosować etykiety drukowane własnoręcznie na jednej ze stworzonych w tym celu drukarek do wszystkiego, co nam tylko przyjdzie do głowy.

Możemy oznaczać nimi słoiki w kuchni, wpisywać nazwy przypraw, składy mieszanek ziołowych, daty przydatności do spożycia i informacje, czy to mąka pszenna, czy ziemniaczana. Albo segregować kosmetyki, jeśli mamy ich pewien zapas, według daty ważności.

Możemy oznakowywać nimi kartony z butami, pudełka z szalami czy skrzynki z nasionami. Albo zabrać drukarkę etykiet do garażu i zaszaleć wśród półek z narzędziami i smarowidłami – w końcu nie wszystkie muszą i powinny leżeć na wierzchu, a skoro już znajdą się w kartoniku, to doskonałym pomysłem będzie jego oetykietowanie. ;)

Prezenty – teraz już nikt się nie pomyli

Zdarzyło się Państwu kiedyś, że wujek Zbyszek porwał prezent przeznaczony dla wujka Karola i nie chciał oddać, a jakoś tak głupio było mu go wyrwać? Mnie też nie, ale bez wątpienia mogłoby się zdarzyć, zwłaszcza gdybym ja – bądź Państwo – mieli wujków o tych imionach. Myślę, że zaistniała wówczas sytuacja mogłaby być bardzo nieprzyjemna, zwłaszcza gdyby wujek Karol był z tych, którzy nie dają sobie w kaszę dmuchać. Kto wie, co mogłoby się wydarzyć – kłótnia, bójka, poobijane twarze, powyłamywane palce, szpital, policja i wzburzeni sąsiedzi. Myślę, że zgodzą się Państwo, że tak dramatycznych wydarzeń lepiej unikać.

Trudno sobie wyobrazić na to lepszy sposób, niż właściwe oznaczanie prezentów. A przecież wszyscy wiemy, jak to jest z papierem ozdobnym – te wszystkie zielone choinki na czerwonym tle są miłe i urokliwe, ale sprawiają, że czasem trudno znaleźć na nim swoje imię. Krzykliwe imieninowe i urodzinowe torebki bywają jeszcze gorsze – natłok barw na nich często jest taki, że żaden Zbyszek ani Karol nie może mieć pewności, że zawartość jest przeznaczona właśnie dla niego. A przecież obaj mogą mieć urodziny tego samego dnia. ;-) Co więc zrobić, gdzie znaleźć ratunek, jak uchronić rodzinę przed tragedią?

I tu do gry triumfalnym krokiem wkracza drukarka do etykiet. Torebka może mieć i milion kolorów, ale wyraźny czarny „Karol” na białym tle nie zmyli już żadnego Zbyszka. Ba! Zbyszek nawet nie będzie mógł udawać, że został wprowadzony w błąd, gdyż sprawa będzie zbyt ewidentna.

Gdyby to była telewizyjna reklama, teraz powinien na ekranie pojawić się napis:

Drukarki do etykiet – ratujemy rodziny przed rozpadem.” Jest to jednak tylko skromny tekst na blogu, więc odpowiednią oprawę muzyczną, sypiące się z nieba confetti i uśmiechy zadowolonych krewniaków obu wujków muszą sobie Państwo wyobrazić sami.

Absolutnie jednak nie powinno to stanowić przeszkody w uzmysłowieniu sobie, jak wspaniałym wynalazkiem są drukarki do etykiet i możliwość korzystania z nich samodzielnie w zaciszu własnego domu czy biura oraz produkowanie za ich pomocą własnych mikro-opisów. :-)